Jak wycenia się stałą pielęgnację trawnika
Pracę cykliczną wyceniasz raz, a wykonujesz dwadzieścia albo trzydzieści razy. To odróżnia ją od jednorazowego zlecenia: cena wizyty zaniżona o pięć dolarów to nie pomyłka na pięć dolarów, to pięć dolarów za każdym razem, gdy tam podjeżdżasz przez resztę sezonu. Dlatego liczbą, którą trzeba dopracować, jest wizyta, a sezon sam się ułoży.
Długość przystanku decyduje niemal o wszystkim. Wielkość posesji to przydatny sprawdzian i uczciwy sposób porównania dwóch trawników, ale pieniądze kosztują minuty: ogrodzona posesja z trzema bramami i trampoliną zajmuje więcej czasu niż otwarta o tej samej powierzchni. Nie powinna więc kosztować tyle samo. Wielkość ekipy mnoży te minuty: dwie osoby przez czterdzieści pięć minut to półtorej godziny pracy do opłacenia.
Zestaw zysk z wizyty z kosztem dziesięciu dodatkowych minut. Jeśli dziesięć minut pochłania większość tego, co zarabia przystanek, cena nie ma w sobie żadnego zapasu, a pierwszy upalny tydzień to pokaże. Czas dojazdu czytaj razem z tym, bo przerwa między przystankami to czas, za który nikt nie płaci.
Częsty błąd to wycenianie całego sezonu na podstawie jednego obchodu posesji wiosną. Zamiast tego zmierz czas rzeczywistej rundy w normalnym tygodniu i wyceniaj na tej podstawie. Zeus rejestruje wejście ekipy przy posesji i trzyma każdą wcześniejszą rundę przy tym zleceniu, dzięki czemu następnej wiosny odnowienie wyceniasz na podstawie tego, ile przystanek faktycznie zajmował.