Nachylenie, kąt i spadek procentowy to jeden fakt zapisany na trzy sposoby
Nachylenie to proporcja: o ile wznosi się dach na każde 12 jednostek przesunięcia w bok. Sześć na dwanaście, 26,57 stopnia i pięćdziesięcioprocentowy spadek to nie trzy różne pomiary, tylko trzy zapisy tego samego nachylenia, a dach jest opisywany na wszystkie trzy sposoby, zależnie od tego, kto mówi: cieśla, inżynier czy pomiar geodezyjny. Przeliczanie między nimi to trygonometria, więc kalkulator robi to dokładnie, zamiast odczytywać wartość z tabeli.
Liczbą wartą zapamiętania jest mnożnik nachylenia. To pierwiastek kwadratowy z sumy kwadratu wzniesienia i kwadratu rozstawu, podzielony przez rozstaw, i to właśnie przez niego trzeba pomnożyć płaski obrys, aby otrzymać powierzchnię, po której się chodzi i którą się pokrywa. Dach o nachyleniu sześć na dwanaście ma mnożnik około 1,118, więc sto stóp kwadratowych obrysu to niemal sto dwanaście stóp kwadratowych dachu. Pominięcie go oznacza niedobór materiału przy każdym zamówieniu.
Najkosztowniejszym błędem jest mierzenie rozstawu wzdłuż krokwi zamiast poziomo. Rozstaw jest zawsze poziomy. Odległość wzdłuż połaci to wartość, którą się oblicza, a nie wprowadza. Zamiana tych dwóch wartości miejscami sprawia, że nachylenie wychodzi zbyt płytkie, a mnożnik zbyt niski, co prowadzi do niedoboru materiału, a nie do jego nadmiaru.
Warto też wiedzieć, gdzie mnożnik nie ma zastosowania. Przelicza on wyłącznie powierzchnię obrysu, więc okapy, lukarny i wszystko, co jest już zmierzone po połaci, liczy się osobno. Warto zapisać nachylenie, dopóki drabina jest jeszcze rozstawiona: w aplikacji Zeus trafia ono do danego adresu, a kolejna wizyta zaczyna się od zmierzonej wartości, zamiast od ponownego wejścia na dach.